Dźwięk – Twój krzyczący wróg czy kojący przyjaciel?

Obniżenie nastroju, niechęć do działania, znudzenie codzienną rzeczywistością, stres, bezsenność, wybuchy złości, poczucie bezsilności, wypalenie zawodowe, brak ochoty na kontakty towarzyskie… Wszystkie tego typu objawy utożsamiane są z szeroko rozumianym przemęczeniem, utrudniają życie i sprawiają, że nie tylko nie umiemy czerpać zeń radości, ale i nawet przestajemy tego chcieć. Takie funkcjonowanie ma to do siebie, iż nie tylko jest skrajnie nieprzyjemne i wyczerpujące dla nas samych, ale i dla wszystkich osób, które są nam bliskie, które nas kochają. Co więcej, nie jest również niczym innym, jak równią pochyłą. Gdy wszystko zdaje się bezsensowne i zbyt trudne, zaczynamy odczuwać potrzebę poszukania pomocy. Jeśli nie weźmiemy spraw w swoje ręce, nasz nastrój będzie się systematycznie pogarszał, a jakość naszego życia będzie spadać.

Warto wiedzieć, iż tego typu problemy nie są w dzisiejszych czasach niczym odosobnionym. Presja, z jaką musimy żyć, oraz tempo, jakie musimy sobie narzucić, aby sprostać wszystkim wymaganiom – nie tylko tym, które stawia przed nami szef czy społeczeństwo, ale i my sami – sprawiają, iż prędzej czy później padamy na kolana. Zaczynamy zastanawiać się czy jedynym wyjściem z tak patowej sytuacji jest podjęcie farmakologicznego leczenia? Czy może potrzebujemy wakacji? Cóż, te doraźnie bywają pomocne, ale usuwają chwilowo objawy, lecz nie sięgają do podłoża dręczących nas dolegliwości. Ktoż z nas, dźwigając egzystencjalne trudny dnia codziennego, pomyślałby, że źródłem przygnębienia, niepokoju czy rozdrażnienia mogą być dźwięki z otaczającego nas środowiska (a ściślej rzecz ujmując – zaburzona ich percepcja)? Tym bardziej zatem, któż zechciałby w dźwiękach szukać remedium?

Czym jest dźwięk?

Dźwięk jest tzw. wrażeniem słuchowym wywołanym falą akustyczną. Źródłem owego wrażenia jest jakieś ciało wprawione w drgania, których energia jest na tyle duża, by ludzkie ucho mogło je zarejestrować. Słyszymy pewien zakres częstotliwości (wysokości) dźwięków, pod warunkiem, że drgania są na tyle silne, aby wywołały zmiany ciśnienia na tyle istotne, żeby docierające do ludzkich uszu fale wprawiły w drgania znajdujące się w nich maleńkie części zwane kosteczkami słuchowymi (stąd właśnie – upraszczając – jedne dźwięki słyszymy, a innych nie – czasami natężenie (głośność) danego dźwięku jest zbyt małe).

Fale akustyczne rozchodzą się w tzw. ośrodkach sprężystych, czyli po prostu w gazach, cieczach oraz ciałach stałych. Stąd słyszymy głos osoby, z którą rozmawiamy. Jeśli zanurzymy się w wannie wraz z głową i wypuścimy z ust powietrze, tworząc w wodzie bąbelki, usłyszymy specyficzne bulgotanie. Przykładając ucho do czyjejś klatki piersiowej, usłyszymy bicie jego serca.

Na tym jednak nie koniec, bo fala dźwiękowa jest w uchu przetwarzana na impulsy elektryczne i dopiero te podlegają w naszej głowie analizie. Proces ten przybiega automatycznie, w oparciu o wyuczone przez mózg reakcje. W pełni harmonijne funkcjonowanie tak szeroko pojętego narządu słuchu jest możliwe jeśli prawidłowo rozróżnia on i porządkuje wszystkie docierające do niego dźwięki.

Czy tylko uszy słyszą?

Przyjmuje się, oczywiście całkiem słusznie, iż to uszy odpowiedzialne są za odbieranie bodźców dźwiękowych. Warto jednak wiedzieć, iż nie tylko one są wrażliwe na fale akustyczne. Jeśli te ostatnie są drganiami, które wywołują zmiany w ciśnieniu powietrza, które nas otacza, oczywistym jest, że i całe nasze ciało będzie je w większym lub mniejszym stopniu rejestrować. Jeśli będziemy głaskać mruczącego z zadowolenia kota, będziemy czuć wibracje, które są za ów niezwykle przyjemny i kojący dźwięk mruczenia odpowiedzialne, na własnej dłoni. Wtedy jesteśmy tego świadomi, niemniej nie zawsze tak jest. Zawsze jednak fale, które są mierzalne i faktycznie wywierające wpływ na otoczenie, będą wpływały również na ludzkie ciało – będą zmieniać ciśnienie krwi oraz rytm bicia serca, wpływać na trawienie, jakość snu, a nawet wprowadzać w ekstazę etc. Właśnie dlatego od tysięcy lat muzyka wykorzystywana jest podczas religijnych obrządków, a nawet jako medyczne narzędzie terapeutyczne.

Dźwięki a zdrowie człowieka

Dźwięki mogą nie tylko poprawić nasz nastrój i pomóc przezwyciężyć kryzys związany z wypaleniem czy brakiem chęci do życia, jak zaznaczyliśmy na początku tekstu, ale oddziaływać na człowieka w sposób zupełnie odwrotny, tj. wszelkie tego typu problemy powodować. Wszystko zależy bowiem od tego, o jakich dźwiękach mówimy.

Bodźce słuchowe oddziałują, poprzez specyficzne połączenie tzw. nerwowej drogi słuchowej z korą mózgową, na ośrodkowy układ nerwowy, a nawet na układ gruczołów wydzielania wewnętrznego (stąd mogą mieć wpływ na np. produkcję hormonów). To właśnie dlatego przebywanie w hałasie ma negatywny wpływ na nasze zdrowie i może w poważny sposób rozregulować naturalne mechanizmy, zgodnie z którymi działają nasze ciała, wywołując takie symptomy, jak rozproszenie uwagi, trudności z koncentracją, bóle głowy czy napady złości, ale także i nerwicę, nadciśnienie, czy chorobę wrzodową etc. Świadomość tego, jak dźwięki wpływają na ludzką fizjologię, jest ważna o tyle, że pomaga zrozumieć, dlaczego to właśnie dzisiaj, w dobie ciągłego zgiełku, tak wielu z nas ma problemy emocjonalne oraz zdrowotne. Nie tylko dieta, suplementacja oraz aktywność fizyczna mają wpływ na to, jak się czujemy – równie ważne jest też akustyczne środowisko, w jakim na co dzień funkcjonujemy.

I tak, kojące dźwięki, jak np. ćwierkanie ptaków czy szum morskich fal, sprawia, iż czujemy się zrelaksowani i zadowoleni, podczas gdy dźwięki wydawane przez młoty pneumatyczne, kosiarki czy wiertarki sprawiają, że chcemy od nich uciec jak najdalej (tak jak ryk dzikiego zwierzęcia wywołuje wzrost poziomu adrenaliny niezbędnej do szybkiego podjęcia walki lub właśnie ucieczki). I dalej, jeśli ktoś mówi do nas miłym, spokojnym tonem, a jego głos jest ciepły i przyjemny, chętniej nawiążemy z nim dialog, podczas gdy krzyk wywołuje emocje negatywne. Odbiór wydawanych przez kogoś dźwięków może zadecydować o tym, czy będziemy chcieli z nim rozmawiać, czy nie, gdyż to właśnie dźwięki wypowiedzi w pierwszej kolejności zostaną przez nas zarejestrowane zanim jeszcze zaczniemy analizować, co dokładnie dana osoba mówi.

Cisza oraz sen

Warto zaznaczyć, że cisza jest szczególnie ważna dla snu, podobnie jak np. brak źródeł intensywnego światła w pomieszczeniu, w którym jesteśmy, tj. w którym próbujemy zasnąć. Dochodzące do nas dźwięki czy światło sprawiają, że nasz mózg ma wrażenie, jakoby czas na sen jeszcze nie nadszedł. Zwróćmy uwagę na to, iż, z ewolucyjnego punktu widzenia, to właśnie zapadająca cisza oraz wszechogarniająca ciemność były zawsze sygnałem świadczącym o tym, iż nadeszła pora odpoczynku. Dziś noce, szczególnie w dużych miastach, nie mają już z tym obrazem zbyt wiele wspólnego. Stąd właśnie jesteśmy niewyspani, co sprawia, iż stajemy się coraz bardziej zestresowani. Dzieje się tak nie tylko dlatego, iż czujemy się zmęczeni i jesteśmy owego zmęczenia świadomi, ale też dlatego, że, już na poziomie fizjologicznym coś – jak to się mówi – nie gra. Nieodpowiednia jakość snu powoduje bowiem, iż ciało zaczyna produkować w zwiększonych ilościach kortyzol, czyli tzw hormon stresu. Jego nadprodukcja, w dalszej perspektywie, skutkuje np. wzmożonym apetytem, zwiększonym odkładaniem się tkanki tłuszczowej w okolicach talii (to właśnie otyłość brzuszna jest najbardziej niebezpieczna, gdyż zwiększa ryzyko chorób serca), a u kobiet nadmiar kortyzolu powoduje zaburzenia równowagi estrogenowo-progesteronowej prowadzące do powstawania np. torbieli jajników czy zespołu napięcia przedmiesiączkowego.

Nadwrażliwość na bodźce dźwiękowe może powodować niemożność odnalezienia spokoju, gdyż wśród ciągle rozpraszających i drażniących nas odgłosów możemy mieć wrażenie, że nigdy nie zaznajemy ciszy. A cisza, o którą dziś tak ciężko, jest przecież również niezwykle potrzebna do tego, aby człowiek mógł sam się… wyciszyć. Co to oznacza? Wyciszyć się to uspokoić się, zebrać siły, odciąć się od bodźców zewnętrznych etc., a w konsekwencji, choć może zabrzmieć to paradoksalnie, słuchać lepiej – tj. bardziej świadomie i uważnie. Tak jak uprawiając sport, potrzebujemy odpoczynku, aby, powracając do treningów, osiągać jeszcze lepsze wyniki, tak samo potrzebujemy nie słuchać, aby później słuchać wnikliwiej i zapamiętywać więcej.

Słuchanie świadome

Szacuje się, iż zapamiętujemy jedynie około ¼ rzeczy, które słyszymy. To naprawdę bardzo mało. Wyobraźmy sobie, jak wyglądałoby nasze życie, gdybyśmy potrafili zapamiętywać ich więcej i zapamiętywać je szybciej; ilu kłótni z bliskimi osobami uniknęlibyśmy, gdybyśmy faktycznie kodowali to, o co nas proszą, to, z czego się zwierzają, to, co je w naszym zachowaniu boli? O ile mniej czasu musielibyśmy spędzać na nauce do egzaminów? Jak wielką wiedzą dysponowalibyśmy, zapamiętując treść obejrzanych filmów dokumentalnych czy serwisów informacyjnych? Przykłady można mnożyć w nieskończoność, niemniej wniosek jest jeden – świadome (uważne) słuchanie, które prowadzi do zapamiętywania, to klucz do sukcesu na niemal każdej (o ile nie każdej!) płaszczyźnie życia. Czasami nawet owo życie może uchronić – np. wtedy, gdy słuchamy uważnie tego, co się wokół nas dzieje, i nawet w miejskim zgiełku usłyszymy nadjeżdżający z dużą prędkością zza rogu ulicy samochód. To być może przykład banalny, niemniej nijak nie oderwany od rzeczywistości, z jaką każdy z nas, codziennie, się mierzy.

Jak zacząć słuchać świadomie?

Istnieją różnego rodzaju ćwiczenia pomagające zacząć słuchać bardziej świadomie. Co więcej, stanowią one również narzędzia, dzięki którym lepiej będziemy sobie radzić z otaczającym nas hałasem, który to, jak zostało wspomniane, jest niezwykle szkodliwy.

Jednym z takich ćwiczeń jest np. umyślne odszukiwanie w otaczającym nas zgiełku poszczególnych kanałów czy źródeł dźwięku. Tak naprawdę każdy z nas potrafi to robić i czasem robi to automatycznie – nawet w zatłoczonym pomieszczeniu, na głośnym przyjęciu, usłyszymy, że ktoś wypowiada nasze imię, również wtedy, gdy nie stoi obok nas. Warto jednak ową umiejętność pielęgnować i, co więcej, zacząć się nią bawić. Ile rozmów jesteśmy w stanie usłyszeć, przebywając w kawiarni? Ile osób słucha muzyki w tramwaju, którym jedziemy? Skąd dochodzą dźwięki? Jakiego są typu? Wsłuchujmy się w symfonię hałasów, rozmów, szmerów, stukotów i wybierajmy je, po kolei, wyciszając wszystkie pozostałe. Wyrobienie w sobie takiej umiejętności jest bardzo ważne dlatego, iż, jeśli już ją posiądziemy, będziemy w stanie lepiej koncentrować się nad tym, co robimy, nawet jeśli jest to bardzo trudne, w niesprzyjających okolicznościach, tj. gdy np. sąsiad z mieszkania obok będzie wiercił w ścianie, gdy my będziemy chcieli poczytać książkę w języku obcym którego dopiero się uczymy.

W ten właśnie sposób kontrolowanie własnych wrażeń słuchowych może pomóc w walce ze stresem i pozwolić na oddanie się quasi-medytacji zawsze wtedy, gdy poczujemy, iż jest to nam potrzebne. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie ma wpływu na to, czy coś wydaje irytujące go dźwięki, czy nie, a więc nie można tu mówić o żadnej kontroli. Choć na pierwszy rzut oka rozumowanie to zdaje się racjonalne, okazuje się błędne, gdy przyjrzymy się mu bliżej. To nie jest tak, że MY słyszymy dźwięki, które COŚ wydaje, gdyż to, co słyszymy „w naszej głowie”, to jednie akustyczna reprodukcja fal, które docierają do naszych uszu. Co więcej, sama ta reprodukcja jest tak naprawdę wiązką impulsów nerwowych. Wszystko to jest więc, upraszczając, w naszej głowie. A jeśli coś jest w naszej głowie, możemy to w pewnym sensie kontrolować; wybierać dźwięki, sprawiać, że jedne będą się zdawać głośniejsze od innych, drugie znikną, a w trzecich doszukamy się czegoś niesamowitego, czegoś, co wprawi nas w zachwyt.

Oczywiście nie sposób całkowicie zapanować nad wieloma aspektami związanymi z napływającymi do nas dźwiękami. Przy czym jakakolwiek kontrola nad wrażeniami wywoływanymi przez dźwięki, czy ta na poziomie świadomym, czy przebiegająca prawidłowo podświadoma analiza materiału dźwiękowego jest możliwa, jeśli mamy całkowicie sprawny, otwarty narząd słuchu. Zdarza się jednak, że czy to nie zostają wykształcone w dzieciństwie, czy w późniejszym okresie życia, z powodu jakichś przeżyć, lub chorób, niektóre funkcje poznawcze zostają ograniczone.

Metoda A. Tomatisa a słuchanie uważne

Metoda profesora Alfreda Tomatisa jest niezwykle przydatnym narzędziem umożliwiającym nauczenie się lepszego radzenia sobie z otaczającymi nas dźwiękami. Z pozoru nieistotne funkcje takie jak rozróżnianie czy dźwięk jest wyższy czy niższy, czy też lokalizowanie kierunku, z którego dobiega dźwięk, wpływają na np. między innymi na zdolność koncentracji. Fakt czy osoba słyszy dominująco uchem prawym czy lewym odbija się na emocjonalności oraz zdolności logicznego myślenia. Czułość na natężenie (czyli głośność) dźwięku na poszczególnych częstotliwościach (czyli wysokościach) odzwierciedla się zarówno w sprawnościach motorycznych, jak i komunikacyjnych oraz mentalnych. Dzięki proponowanemu w ramach tej metody treningowi słuchowemu uczymy się lepiej odbierać bodźce dźwiękowe – lepiej je rozpoznawać, lepiej je analizować dzięki otwarciu ucha na rozróżnianie pełniejszego spektrum dźwięków. Tego typu umiejętności, jak zostało to wykazane wyżej, są niezwykle przydatne i w ogromnym stopniu poprawiają jakość naszego życia – tak na płaszczyźnie emocjonalnej czy psychologicznej, jak i pragmatycznej, a nawet i fizjologicznej. Skutki hałasu, w którym funkcjonujemy i który nas przytłacza, są bowiem szkodliwe tak w sposób bezpośredni, jak i pośredni. Truizmem jest, że nie wyeliminujemy z otoczenia drażliwych dźwięków, choć watro byłoby ograniczyć do granic możliwości przebywanie wśród szkodliwego hałasu oraz stwarzać sobie jak najczęściej bardziej sprzyjające okoliczności. Z pewnością, aby lepiej odnaleźć się w tętniącym dźwiękami różnego typu współczesnym świecie musimy wykształcić w sobie umiejętności z zakresu wybierania tych, którym chcemy poświęcić uwagę, oraz ignorowania tych, które nas nie interesują. Pomoc w tym oferuje metoda A. Tomatisa.

http://sciaga.pl/tekst/26036-27-dzwiek_i_jego_cechy_zjawisko_dopplera

http://www.cybertech.net.pl/online/system/ZINek3/techno/dzwieki.htm

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

jeden × 5 =